Dlaczego przy witaminach cytujemy rejestr, a przy miłorzębie i przy słuchu milczymy
Rozporządzenie 1924/2006 i oparty na nim rejestr dopuszczonych oświadczeń zdrowotnych rozstrzygają dwie rzeczy naraz: o którym składniku wolno coś powiedzieć i od jakiej ilości. Ilość to co najmniej 15% referencyjnej wartości spożycia w porcji dziennej. Tonosin Pro Max przechodzi ten próg przy każdym składniku odżywczym z etykiety, i to z dużym zapasem — najniższe pozycje to 100% RWS, najwyższe 300%. Dlatego przy witaminie C, niacynie, witaminie E, cynku, witaminie B6, tiaminie, kwasie foliowym, biotynie, selenie i witaminie B12 powtarzamy sformułowania rejestru dosłownie, przypisując je składnikom.
Ekstrakt z liści miłorzębu takiego wpisu nie ma. Komisja Europejska nie dopuściła dla niego żadnego oświadczenia zdrowotnego, więc opisujemy go jako to, czym jest: 40 mg wyciągu o stosunku surowca do ekstraktu 50:1, standaryzowanego na 24% glikozydów flawonoidowych i 6% laktonów terpenowych. Nie stawiamy przy nim żadnego działania — ani wprost, ani przez sąsiedztwo z witaminami, ani przez zwrot typu „wiadomo, że”.
Osobna sprawa to słuch. Na froncie butelki jest piktogram ucha, a kampanie reklamowe tego preparatu obiecują odzyskanie słuchu i odłożenie aparatu do szuflady. W unijnym rejestrze nie ma ani jednego oświadczenia zdrowotnego dotyczącego słuchu — dla żadnej witaminy, dla żadnego minerału, dla żadnego wyciągu roślinnego. Piktogram na etykiecie jest faktem, który kupujący widzi na zdjęciu, więc o nim piszemy; obietnicy, której rejestr nie pozwala postawić, nie powtórzymy ani w streszczeniu, ani w cudzysłowie.
Niedosłuch i szumy uszne mają przyczyny, które rozpoznaje się badaniem, a nie kapsułką: od woskowiny i infekcji, przez uraz akustyczny, po zmiany związane z wiekiem i działania niepożądane leków. Suplement diety jest środkiem spożywczym uzupełniającym dietę. Jeśli słyszysz gorzej niż dawniej, właściwym adresem jest laryngolog i badanie słuchu, a nie zamiana wizyty na preparat z tej lub jakiejkolwiek innej strony.