Skąd wiemy, co jest w Aurivicie, i dlaczego mimo to nie stawiamy oświadczeń
Zacznijmy od tego, czego nie ma. Opakowanie Aurivitu to biały słoiczek z etykietą, na której poza nazwą marki widnieje angielski podpis, wiersz „Clinical grade ingredients | 20 Caps.” i rysunek fali dźwiękowej. Wykazu składników na nim nie ma — ani z przodu, ani z boku, bo etykieta owija słoiczek dookoła i nigdzie nie przechodzi w panel informacyjny. Cztery nazwy składników pochodzą więc nie z opakowania, tylko z karty ofertowej, którą producent przekazuje sprzedawcom: miłorząb japoński, różeniec górski, witamina A i witamina B2. Ta sama czwórka wraca w opisie tego produktu na rynku hiszpańskim i na firmowej stronie marki, i to jest jedyna rzecz, co do której wszystkie dostępne źródła się zgadzają.
Miłorząb japoński i różeniec górski to wyciągi roślinne. Żaden z nich nie ma dopuszczonego oświadczenia zdrowotnego w unijnym rejestrze prowadzonym na podstawie rozporządzenia 1924/2006 — miłorząb ma status wniosku zawieszonego, różeniec nigdy oświadczenia nie uzyskał. Dlatego opisujemy je jako to, czym są: wyciągi z liścia i z korzenia, obecne w europejskim ziołolecznictwie od dziesięcioleci. Nie przypisujemy im działania ani wprost, ani przez sąsiedztwo zdań.
Witamina A i witamina B2 to inna sytuacja: obie mają w rejestrze swoje wpisy. Oświadczenia wolno jednak użyć dopiero wtedy, gdy porcja dzienna niesie znaczącą ilość składnika, a ilość musi być podana. Tu jest podana — ale w jednym miejscu. Producent publikuje pełną tabelę tylko na swojej stronie w języku włoskim: 120 mg wyciągu z miłorzębu, 200 mg wyciągu z różeńca, 1,4 mg witaminy B2 i 400 µg ekwiwalentu retinolu w kapsułce ważącej 500 mg, reszta to celuloza mikrokrystaliczna. Polska strona tej samej marki tych liczb nie powtarza i nie podaje nawet porcji dziennej. Na opakowaniu ich nie ma, w wykazie powiadomień GIS produktu nie znaleźliśmy, żaden sklep ani porównywarka go nie prowadzi, więc nie ma niezależnego przedruku etykiety, z którym można by tabelę zestawić. Jedno źródło powtórzone na kilku stronach to wciąż jedno źródło. Dlatego liczby podajemy — czytelnik ma prawo je znać i sprawdzić — ale nie budujemy na nich zdań, do których uprawnia dopiero potwierdzona zawartość.
Trzeba też powiedzieć wprost, co pomijamy. Reklamowe artykuły krążące pod nazwą Aurivit opisują zupełnie inny preparat: jedna strona twierdzi, że formuła opiera się na melatoninie, druga wymienia magnez i „witaminę B”. Żadne z tych źródeł nie zgadza się z tym, co deklaruje producent, ani ze sobą nawzajem. Nie przenosimy takich informacji na tę kartę i radzimy traktować je tak samo poza nią.
I na koniec granica, której suplement diety nie przekracza. Niedosłuch i szumy uszne mają przyczyny, które rozpoznaje się badaniem — od woskowiny i zapalenia po uszkodzenie hałasem i zmiany wieku. Aurivit jest środkiem spożywczym uzupełniającym dietę. Nie leczy, nie przywraca słuchu i nie zastępuje wizyty u laryngologa ani badania audiometrycznego. Jeśli słyszysz gorzej niż rok temu, pierwszym krokiem jest lekarz, nie słoiczek.