Czego producent nie podaje i gdzie przebiega granica prawna
Składu Timless Care nie publikuje nikt, kogo moglibyśmy uznać za źródło. Zdjęcie, którym dysponujemy, pokazuje wyłącznie front butelki w rozdzielczości 237 na 400 pikseli: czytelne są nazwa, napis „Suplement diety”, liczba kapsułek i trzy ikony podpisane włosy, skóra i paznokcie. Tylnej ścianki z tabelą nie widać na żadnym z dostępnych ujęć, w materiałach do tego produktu nie ma wideo, a ta sama oferta nie występuje w innych krajach, skąd dałoby się pobrać ostrzejsze zdjęcie panelu. Sprawdziliśmy też dwa sklepy, które dla części marek z tego katalogu publikują pełne tabele — nutragroup.shop i pharmate.care — i żaden nie prowadzi tego produktu. W polskim handlu detalicznym nie znaleźliśmy ani jednej oferty pod tą nazwą. Jedyne, co zwraca wyszukiwarka, to strony reklamowe zbudowane wokół samej nazwy: bez tabeli składników, za to z hasłem o zniżce i gwarancją zwrotu pieniędzy. Takich stron nie traktujemy jak źródła, więc lista składników na tej stronie jest pusta i taka zostanie, dopóki producent składu nie opublikuje.
Ma to bezpośrednie następstwo dla tego, co wolno napisać. Rozporządzenie 1924/2006 dopuszcza oświadczenie zdrowotne tylko dla konkretnego składnika odżywczego i tylko wtedy, gdy porcja dzienna niesie go w znaczącej ilości, czyli co najmniej 15 % referencyjnej wartości spożycia. Przy włosach takie wpisy mają biotyna, cynk, selen i miedź; przy skórze biotyna, cynk, niacyna i witamina A; przy tworzeniu kolagenu — witamina C, a nie sam kolagen. Sam kolagen, kwas hialuronowy, koenzym Q10 i resweratrol nie mają w rejestrze żadnego dopuszczonego oświadczenia, choć w reklamach tej kategorii występują najczęściej. Skoro producent Timless Care nie podaje ani nazw składników, ani żadnej ilości w miligramach czy w procentach RWS, nie spełniamy warunku, od którego zależy prawo do użycia którejkolwiek z tych formuł. Dlatego na tej stronie nie ma ani jednego oświadczenia zdrowotnego — nie dlatego, że produkt jest gorszy od innych, tylko dlatego, że nie ma czego przypisać do liczby.
Druga granica jest równie twarda i dotyczy tego, o co ten produkt bywa pytany. Starzenie się nie jest chorobą i nie jest stanem, który dałoby się cofnąć: suplement diety nie odmładza, nie usuwa zmarszczek i nie odwraca procesów zachodzących w skórze z wiekiem. Nikt, kto sprzedaje kapsułki, nie może tego obiecać, a obietnica „minus dziesięć lat” albo zestawienia zdjęć sprzed kuracji i z jej końca są w tej kategorii wyłącznie chwytem reklamowym. Osobno stoi wypadanie włosów. Łysienie androgenowe jest chorobą, z którą idzie się do lekarza — do dermatologa, który stawia rozpoznanie po zbadaniu skóry głowy i najczęściej po badaniach krwi, a potem prowadzi dalsze postępowanie. To samo dotyczy nagłego, gwałtownego lub ogniskowego wypadania włosów oraz łysienia u kobiet, za którym często stoi niedobór żelaza albo choroba tarczycy. Suplement diety nie jest tu ani rozpoznaniem, ani leczeniem i nie zastępuje wizyty.
Na koniec sama nazwa. „Timless Care” — tak, bez „e”, dokładnie tak jest wydrukowane na butelce, choć w wyszukiwarkę wpisuje się zwykle „Timeless Care” — to znak handlowy, czyli nazwa nadana produktowi przez producenta. Nie jest opisem działania i nie rozwijamy jej jako mechanizmu: z tego, że marka brzmi jak angielskie słowo oznaczające „ponadczasowy”, nie wynika nic o zawartości butelki. Tak samo traktujemy trzy ikony z etykiety. Podpisy włosy, skóra i paznokcie to oznaczenie producenta, wskazujące obszar, w którym produkt się pozycjonuje — nie są dopuszczonym oświadczeniem zdrowotnym i nie powtarzamy ich jako naszego zapewnienia. To samo dotyczy miejsca tego produktu w naszym sklepie: półka „Włosy i paznokcie” to sposób uporządkowania katalogu, a nie twierdzenie o działaniu preparatu.