Czego kosmetyk nie robi z grzybicą i dlaczego piszemy o tym wprost
Grzybica skóry i paznokci to choroba zakaźna wywołana przez grzyby. Rozpoznaje ją lekarz, zwykle po badaniu mykologicznym, czyli po pobraniu materiału z ogniska i sprawdzeniu, jaki drobnoustrój tam jest. Leczy się ją lekami przeciwgrzybiczymi — miejscowymi albo doustnymi — a kuracja bywa liczona w miesiącach, zwłaszcza przy paznokciach, które muszą po prostu odrosnąć. Exodermin jest produktem kosmetycznym. Nie leczy grzybicy, nie zwalcza grzyba, nie działa przeciwgrzybiczo i nie zastępuje leczenia. Działanie przeciwgrzybicze jest z definicji działaniem produktu leczniczego: preparat, który by je deklarował, byłby lekiem i wymagałby pozwolenia na dopuszczenie do obrotu, a Exodermin takiego pozwolenia nie ma i nie twierdzi, że ma.
W wykazie INCI są substancje, które w innych kontekstach bywają opisywane jako aktywne mikrobiologicznie — piroktonian olaminy, olejek z liści drzewa herbacianego, terpinen-4-ol, tlenek cynku. Nazywamy je i na tym poprzestajemy. W kosmetyku piroktonian olaminy figuruje w załączniku V rozporządzenia 1223/2009, czyli na liście dozwolonych konserwantów, a producent nie deklaruje przy nim ani stężenia, ani funkcji. Bez stężenia i bez deklaracji producenta nie da się uczciwie powiedzieć, po co dokładnie ten składnik tu jest, a już na pewno nie wolno dopisywać mu działania, którego wytwórca nie zgłosił. To samo dotyczy olejków eterycznych: są w składzie, mają swoje nazwy botaniczne, i tyle.
Kosmetyku nie obejmuje unijny rejestr oświadczeń zdrowotnych z rozporządzenia 1924/2006 — ten dotyczy żywności i suplementów diety, a nie preparatów nakładanych na skórę. Exodermin podlega rozporządzeniu 1223/2009 o produktach kosmetycznych oraz rozporządzeniu 655/2013, które ustala wspólne kryteria oświadczeń: każde twierdzenie o działaniu musi być zgodne z prawdą, uczciwe i poparte dowodami. Dlatego opisujemy to, co krem robi z wyglądem i kondycją skóry — nawilża, natłuszcza, zmiękcza zrogowacenia, wygładza — a nie to, co obiecują artykuły sponsorowane krążące pod tą nazwą. W materiałach reklamowych tej kategorii znaleźliśmy wymyślonych ekspertów, rzekome badania na ochotnikach, procenty skuteczności i zdjęcia „przed i po”. Nie ma za nimi żadnego źródła, które dałoby się sprawdzić, więc nie ma ich na tej stronie.
Kiedy zamiast po krem trzeba sięgnąć po skierowanie do lekarza: gdy zmiana się powiększa, zmienia kolor albo kształt, sączy się, boi się dotknąć albo boli, gdy skóra między palcami pęka i maceruje się na biało, gdy paznokieć grubieje, kruszy się albo odchodzi od łożyska, gdy pojawia się obrzęk, zaczerwienienie rozchodzące się na stopę albo gorączka. Bezwzględnie do lekarza idą osoby z cukrzycą oraz z zaburzeniami krążenia w kończynach dolnych — u nich nawet niewielka rana czy pęknięcie na stopie jest sprawą pilną, a nie kosmetyczną. I rzecz najważniejsza: odkładanie diagnostyki pogarsza rokowanie. Nieleczona grzybica rozprzestrzenia się na kolejne paznokcie i na skórę, pękający naskórek staje się wrotami dla zakażeń bakteryjnych, a im dłużej trwa, tym dłuższa i trudniejsza jest później kuracja. Krem pielęgnacyjny nie jest powodem, żeby tę wizytę przesunąć.