Co SwissDent robi z uśmiechem, a czego nie rusza
Działanie jest czysto mechaniczne i optyczne. Nakładka to gotowy, wyprofilowany kształt, który przykrywa widoczną powierzchnię przednich zębów — nic się nie wchłania, nic nie reaguje ze szkliwem i nic nie trafia do żołądka. Dlatego przy tym produkcie nie ma i nie może być żadnego oświadczenia zdrowotnego: unijny rejestr oświadczeń oparty na rozporządzeniu 1924/2006 dotyczy żywności, a SwissDent żywnością nie jest. Nie ma tu też wykazu INCI, bo INCI opisuje mieszaniny kosmetyczne — pastę, żel, płyn — a nie wyprofilowaną osłonkę.
Czego producent nie podaje, tego nie wydrukujemy. Na pakszocie widać wyłącznie front i bok pudełka: hasła „Fast and visible result” oraz „A better smile is a better life…”, dwa razy powtórzone „One size fits all”, plakietkę „Designed in Switzerland” ze szwajcarskim krzyżem i trzy złote pieczątki — „100 %”, „CERTIFIED”, „BEST SELLER”. Żadna z tych pieczątek nie wskazuje jednostki certyfikującej ani numeru normy, więc traktujemy je jako nadruk na kartonie, a nie jako dowód. Nigdzie na opakowaniu nie ma materiału, z którego nakładka jest zrobiona, liczby elementów w zestawie, odcienia, oznaczenia CE, nazwy ani adresu wytwórcy. Dlatego pole ze składem zostaje puste — nie publikujemy tego, czego nie da się odczytać.
Granica jest tu ostra i lepiej ją znać przed zamówieniem. Próchnica, zapalenie dziąseł, choroba przyzębia i kamień nazębny to sprawa dentysty. Nakładka nie czyści zębów, nie usuwa kamienia, nie zatrzymuje próchnicy i nie zastępuje ani wizyty kontrolnej, ani higienizacji — zakrycie nieumytego lub nieleczonego zęba niczego nie naprawia, a płytka bakteryjna zamknięta pod osłonką to sytuacja gorsza, nie lepsza. SwissDent nie wybiela też szkliwa: przykrywa je. To ważne rozróżnienie, bo w Unii preparaty do wybielania zębów o zawartości nadtlenku wodoru powyżej 0,1 % wolno wydawać wyłącznie przez lekarza dentystę, a powyżej 6 % są zakazane — czegoś takiego nie kupisz wysyłkowo i SwissDent żadnego środka wybielającego nie deklaruje.
Zostaje kwestia nazwy, bo trafiają pod nią dwie różne rzeczy. Istnieje szwajcarska firma Swissdent Cosmetics AG z Zurychu, założona w 2006 roku, która produkuje pasty do zębów, szczoteczki i spraye do ust — to prawdziwa marka kosmetyczna z własną stroną i własnymi produktami. To, co sprzedajemy tutaj, jest czymś innym: pudełkiem ruchomych nakładek z kampanii sieci afiliacyjnej, której operatorem jest spółka zarejestrowana w Wielkiej Brytanii. W ofercie tej firmy nakładek nazębnych nie ma, na naszym opakowaniu nie ma jej nazwy, a napis „Designed in Switzerland” to hasło z kartonu, nie odesłanie do niej. Nie znaleźliśmy niczego, co łączyłoby oba produkty, więc nie przepisujemy opisów, składów ani twierdzeń tamtej marki — byłoby to przypisanie temu pudełku cudzej tożsamości.