Dlaczego przy tym składzie nie stawiamy ani jednego oświadczenia zdrowotnego
Zacznijmy od tego, skąd w ogóle znamy skład. Dostarczony pakszot pokazuje front butelki: logo EPIC X, nazwę, pasek z angielskim opisem i stopkę „30 Capsules · Dietary Supplement”. Panel informacyjny z tyłu jest na tym zdjęciu wysoki na sto kilkadziesiąt pikseli i pozostaje nieczytelny przy każdym powiększeniu — nie publikujemy tego, czego nie da się odczytać. Osiem nazw poniżej pochodzi więc z dwóch niezależnych ofert detalicznych, polskiej i czeskiej, które wymieniają identyczną listę. Żadna z nich nie podaje miligramów ani procentów referencyjnej wartości spożycia.
To przesądza o całej reszcie. Cynk, selen, witamina C i witamina B12 mają swoje wpisy w unijnym rejestrze oświadczeń zdrowotnych — cynkowi przypisane jest tam między innymi zdanie o pomocy w utrzymaniu prawidłowego poziomu testosteronu we krwi. Oświadczenia wolno jednak użyć dopiero wtedy, gdy porcja dzienna niesie znaczącą ilość składnika, czyli co najmniej 15 % referencyjnej wartości spożycia. Skoro nikt nie publikuje ani jednej liczby, warunek jest niesprawdzalny. Dlatego wymieniamy te cztery składniki z nazwy i nie powtarzamy ani jednego zdania z rejestru — także tego o cynku i testosteronie.
Maca, damiana, żeń-szeń właściwy i buzdyganek naziemny nie mają dopuszczonych oświadczeń zdrowotnych w ogóle, niezależnie od ilości. Piszemy więc, czym są: maca to bulwiasty korzeń rośliny z Andów, damiana to liść krzewu z Ameryki Środkowej, żeń-szeń właściwy to korzeń rośliny uprawianej w Azji Wschodniej, buzdyganek naziemny to ziele rośliny z rodziny parolistowatych. Opisy sprzedażowe, które krążą przy tym preparacie, przypisują tym surowcom działanie na libido, płodność i siłę mięśni — my tych zdań nie powtarzamy, bo nie mają podstawy w rejestrze.
Osobno o tym, czego ten preparat nie robi, bo nazwa i cała narracja kategorii ciągną w tę stronę. Zaburzenia erekcji to jednostka chorobowa, którą rozpoznaje lekarz, a jej przyczyna bywa naczyniowa, hormonalna, metaboliczna albo polekowa — bywa też pierwszym sygnałem choroby układu krążenia. Suplement diety nie leczy zaburzeń erekcji, nie zastępuje przepisanych leków i nie działa tak jak one. Nie podajemy czasu, po którym cokolwiek miałoby się wydarzyć, nie porównujemy preparatu do leków na receptę i nie przytaczamy procentów skuteczności, bo żadnej takiej liczby dla tego produktu nie ma. Podobnie z testosteronem: jego poziom oznacza się z krwi, a niedobór rozpoznaje i leczy lekarz — suplement nie zastępuje ani badania, ani diagnozy.
Na koniec o tym, co na butelce naprawdę jest napisane. Pod nazwą biegnie pasek z angielskim opisem producenta: „Male Vitality Formula”. Cytujemy go raz, bo widać go na zdjęciu i udawanie, że go nie ma, byłoby zatajaniem — ale to własne sformułowanie producenta, a nie oświadczenie zdrowotne dopuszczone w Unii Europejskiej, i nie tłumaczymy go na obietnicę po polsku. Sama nazwa na etykiecie brzmi zresztą „Primal Orgin”, bez drugiego „i”; to literówka w druku, nie inny produkt.