Czego nie znaczy przedrostek „nano” i dlaczego o witaminie C piszemy ostrożnie
Zacznijmy od nazwy, bo to pierwsze, o co ludzie pytają. „Nano” w nazwie NanoFlex jest częścią znaku towarowego i niczym więcej. Producent nie podaje ani wielkości cząstek, ani żadnej technologii, która by za tym przedrostkiem stała, a unijne rozporządzenie 1169/2011 wymaga, by celowo wytworzony nanomateriał był oznaczony w wykazie składników słowem „nano” w nawiasie — takiego oznaczenia na tej etykiecie nie ma. Nazwa handlowa nie jest opisem działania i nie będziemy jej tak tłumaczyć.
Teraz sam skład. Front butelki wymienia glukozaminę, chondroitynę, boswellię i ekstrakt z imbiru. Żaden z tych czterech składników nie ma w unijnym rejestrze dopuszczonego oświadczenia zdrowotnego — wnioski o oświadczenia dotyczące chrząstki i stawów zostały dla nich rozpatrzone odmownie. Piszemy więc, czym te substancje są: glukozamina to aminocukier, chondroityna to glikozaminoglikan pochodzenia zwierzęcego, boswellia i imbir to wyciągi roślinne. I na tym kończymy — bez „wiadomo, że…”, bez sugerowania działania kolejnością zdań ani sąsiedztwem akapitów.
Na etykiecie widnieje też zdanie o witaminie C, po angielsku: „Vitamin C contributes to the normal production of collagen required for normal bone and cartilage activity”. Przytaczamy je raz, bo widać je na zdjęciu butelki i udawanie, że go nie ma, byłoby zatajaniem. To sformułowanie producenta, a nie nasze twierdzenie. Rejestr oświadczeń rzeczywiście przewiduje dla witaminy C wypowiedź w tym duchu, ale wolno jej użyć dopiero wtedy, gdy porcja dostarcza znaczącą ilość tej witaminy — co najmniej 15% referencyjnej wartości spożycia. Producent nie publikuje ani miligramów, ani procentu RWS, więc tej ilości nie da się sprawdzić. Dlatego witaminę C wymieniamy z nazwy i na tym poprzestajemy, zamiast korzystać ze sformułowania, do którego dopiero podana liczba dawałaby prawo.
Trzeba też powiedzieć jasno, na co ta kapsułka nie jest odpowiedzią. Choroba zwyrodnieniowa stawów i stany zapalne stawów to choroby — rozpoznaje je i prowadzi lekarz. Suplement diety ich nie leczy, nie hamuje ich przebiegu i nie odbudowuje chrząstki stawowej. Preparat stoi u nas w kategorii „Stawy i kręgosłup”, bo w takich okolicach ludzie szukają glukozaminy i chondroityny, a nie dlatego, że cokolwiek robi z chorym stawem. Jeśli staw boli od tygodni, puchnie albo traci ruchomość, to sprawa do zdiagnozowania, nie do kupienia.
Na koniec o tym, czego tu nie znajdziesz. Polskie wyniki wyszukiwania dla tej nazwy to kilkanaście niemal identycznych stron z wymyślonymi opiniami, gwiazdkami, nazwiskami lekarzy i ceną przekreśloną z kwoty dwukrotnie wyższej od naszej. Każda podaje inny skład: jedna dopisuje kolagen, MSM, kwas hialuronowy, kurkuminę i cynk, druga kolagen, kurkumę i magnez. Ani jednej z tych substancji nie ma na opakowaniu, a dwa sprzeczne zestawienia z tego samego szablonu to nie potwierdzenie, tylko dwa domysły. Publikujemy wyłącznie to, co jest wydrukowane na butelce.