Dlaczego nie drukujemy składu preparatu ReumoMax
Zaczęliśmy od opakowania. Zdjęcie, którym dysponujemy, pokazuje wyłącznie front butelki: nazwę ReumoMax, słowo Complex, grafikę stawu w pomarańczowym kole, liczbę „30 Kapsułek” i napis „Suplement Diety”. Bocznego panelu z tej fotografii nie da się odczytać — jest za mały, a powiększanie nie dorobi pikseli, których w pliku nie ma. W katalogu sklepu przy tym produkcie nie ma ani przepisanego składu, ani instrukcji stosowania.
Potem szukaliśmy dalej: strony producenta, kodu EAN z opakowania, ofert na Allegro i w porównywarkach cen, listingów aptek internetowych, wpisu w rejestrze powiadomień Głównego Inspektora Sanitarnego. Nie znaleźliśmy żadnego z tych źródeł. Preparat jest sprzedawany wyłącznie w modelu zamówienia telefonicznego z płatnością przy odbiorze, więc poza opakowaniem, które trafia do kupującego, jego etykieta nigdzie publicznie nie krąży.
Polski internet ma pod tą nazwą praktycznie jedną treść: artykuł podpisany jako analiza lekarska, z nazwiskiem ortopedki, dwiema podpisanymi historiami pacjentów, przekreśloną ceną dwukrotnie wyższą od tej, którą podajemy, obietnicą pierwszych efektów po dwóch–trzech tygodniach i zapowiedzią odbudowy chrząstki stawowej. Ta sama strona podaje formułę: kolagen morski, siarczan glukozaminy, siarczan chondroityny, kwas hialuronowy, wyciąg z imbiru oraz witaminy C i D. Nie potwierdza jej żadna etykieta, żaden sklep i żaden rejestr. Skład, który istnieje wyłącznie w reklamie, nie jest składem — dlatego nie przepisujemy go tutaj jako zawartości kapsułki. Lekarki, historii pacjentów, przekreślonej ceny ani terminu nie przenosimy tym bardziej.
Nawet gdyby ta lista okazała się prawdziwa, niewiele zmieniłaby w tym, co wolno o preparacie napisać. Oświadczenie zdrowotne można w Unii Europejskiej przypisać tylko składnikowi, który ma je w rejestrze prowadzonym na podstawie rozporządzenia 1924/2006, i tylko wtedy, gdy porcja dzienna niesie istotną ilość tego składnika. Kolagen, glukozamina, chondroityna, MSM i kwas hialuronowy takiego wpisu nie mają w ogóle. Witamina C i mangan mają — odnoszą się do prawidłowej produkcji kolagenu i do utrzymania prawidłowej tkanki łącznej — ale wolno ich użyć dopiero wtedy, gdy etykieta podaje ilość w miligramach albo w procentach referencyjnej wartości spożycia. Tutaj nie ma ani takiej etykiety, ani pewności, że którykolwiek z tych składników w kapsułce w ogóle się znajduje. Dlatego nie używamy żadnego oświadczenia zdrowotnego.
Osobna sprawa to granica między suplementem a chorobą. Reumatoidalne zapalenie stawów, choroba zwyrodnieniowa stawów i dna moczanowa to choroby: rozpoznaje je i prowadzi lekarz, na podstawie badań. Suplement diety ich nie leczy, nie cofa i nie odbudowuje chrząstki, nie zastępuje też ani leków, ani rehabilitacji. Jeśli staw boli od tygodni, puchnie, sztywnieje po nocy albo traci ruchomość, to sygnał do gabinetu, a nie do koszyka w sklepie.
Sama nazwa brzmi podobnie do słowa „reumatyzm”, ale jest nazwą handlową, a nie opisem działania — nie rozwijamy jej i nie wyprowadzamy z niej żadnego wskazania. Tak samo traktujemy słowo „Complex” z frontu butelki: to część nazwy, a nie informacja o zawartości.