Dlaczego „keto” w nazwie nie jest opisem działania
Nazwa handlowa nawiązuje do diety ketogenicznej, ale nazwa to nie mechanizm. Nie twierdzimy, że ten proszek wprowadza organizm w stan ketozy, nie obiecujemy takiego stanu jako efektu stosowania i nie przedstawiamy preparatu jako zamiennika zmian w sposobie żywienia. Masa ciała zależy przede wszystkim od bilansu energetycznego, a suplement diety nie zmienia tego równania.
Z całej receptury wpisy w rejestrze prowadzonym na podstawie rozporządzenia 1924/2006 ma pięć pozycji: niacyna, witamina B6, magnez, wapń i potas. Sam wpis to jednak dopiero połowa warunku — oświadczenia wolno użyć wtedy, gdy porcja dzienna niesie znaczącą ilość składnika, czyli co najmniej 15% referencyjnej wartości spożycia. Przekazana nam lista wymienia składniki aktywne bez ilości, a panel na opakowaniu jest nieczytelny, więc tej liczby nie znamy przy żadnej z tych pięciu pozycji. Dlatego wymieniamy je z nazwy i nie powtarzamy sformułowań z rejestru — prawo do nich dawałaby dopiero podana zawartość.
Inaczej traktujemy koncentrat białka serwatkowego. Dla białka oświadczenia w rejestrze istnieją, ale wolno ich użyć dopiero wtedy, gdy produkt dostarcza go określoną ilość. Producent nie podaje zawartości białka w porcji, a bez tej liczby nie sposób sprawdzić warunku — więc oświadczenia o białku przy tym proszku nie powtarzamy i poprzestajemy na tym, że serwatka jest tu pierwszym składnikiem i alergenem.
Matcha, ekstrakt z liści zielonej herbaty, błonnik ze znamion kukurydzy, MCT i HMB dopuszczonego oświadczenia zdrowotnego nie mają. Opisujemy je więc jako to, czym są — zmielone liście, wyciąg, włókno roślinne, tłuszcz o średniej długości łańcucha i pochodna aminokwasu — i na tym kończymy. Suplement diety nie jest lekiem i nie zastępuje wizyty u lekarza.