Dlaczego nazwa nie opisuje działania i o czym wolno tu pisać
Zacznijmy od nazwy, bo jest myląca. „Insulinorm” to znak towarowy, a nie opis składu ani działania. Preparat nie zawiera insuliny, nie wpływa na insulinę podawaną w cukrzycy, nie zmniejsza jej dawek i nie działa na jej podobieństwo. Insulina jest lekiem ratującym życie, a decyzje o niej podejmuje wyłącznie lekarz prowadzący — nigdy etykieta suplementu diety i nigdy sklep.
O tym, o którym składniku wolno cokolwiek powiedzieć, rozstrzyga unijne rozporządzenie 1924/2006 i oparty na nim rejestr dopuszczonych oświadczeń zdrowotnych. W tej recepturze oświadczenia mają chrom, cynk, witamina C, witamina B6, folian i witamina B12 — same witaminy i składniki mineralne. Chromowi przysługuje zdanie o utrzymaniu prawidłowego poziomu glukozy we krwi i tylko w tym brzmieniu je powtarzamy.
Masę porcji dziennej robią natomiast dwa wyciągi, którym rejestr nie przyznał żadnego oświadczenia: ekstrakt z shiitake standaryzowany na polisacharydy i beta-glukany (600 mg) oraz ekstrakt z zielonej herbaty standaryzowany na 50% EGCG (400 mg). Trzecim takim składnikiem jest 40 mg ekstraktu z berberysu indyjskiego. Opisujemy je jako to, czym są — wyciągi roślinne o podanej standaryzacji — i nie przypisujemy im działania ani przez sąsiedztwo, ani przez kolejność w tekście.
Reklamy tego preparatu krążące w sieci budują całą narrację wokół chromu i wokół glukometru. My zostajemy przy tym, co da się przeczytać z opakowania: chrom stanowi w porcji dziennej 40 µg, a etykieta deklaruje też kofeinę pochodzącą z ekstraktu zielonej herbaty, bez podania jej ilości.
Suplement diety uzupełnia codzienną dietę i na tym jego rola się kończy. Nie zastępuje zróżnicowanego sposobu żywienia, badań kontrolnych, wizyty u lekarza ani żadnego przepisanego przez niego preparatu. Jeśli jesteś pod opieką diabetologa, o każdym suplemencie zdecyduj razem z nim, zanim go zamówisz.