Czego nie napiszemy o Fizzburnie i dlaczego
Prawo unijne stawia sprawę prosto: o działaniu wolno mówić przy składniku, nie przy produkcie, i tylko wtedy, gdy ten składnik ma swój wpis w rejestrze oświadczeń zdrowotnych prowadzonym na podstawie rozporządzenia 1924/2006. Tutaj nie znamy ani jednego składnika z wiarygodnego źródła, nie ma więc czego z rejestrem zestawić — i dlatego o działaniu nie ma tu ani zdania.
Opakowanie, którym dysponujemy, pokazuje tylko front tuby: nazwę, angielski opis „advanced food supplement”, napisy „with sweeteners” i „orange flavoured”, liczbę tabletek oraz masę netto. Panel ze składem i sposobem użycia jest na takiej tubie drukowany z drugiej strony etykiety, a tej strony po prostu nie widzimy.
W sieci krąży kilka opisów tego produktu i każdy podaje inny zestaw substancji — raz pobudzających, raz roślinnych. Część z nich przeczy przy tym samej tubie: podaje inną liczbę tabletek niż ta wydrukowana na froncie. Skoro źródła kłócą się ze sobą i z tym, co widać na opakowaniu, uznaliśmy je za niewiarygodne i nie przenieśliśmy stamtąd ani jednego zdania.
Suplement diety to nie lek i nie zastąpi ani talerza, ani ruchu. Nie znajdziesz tu również obietnicy, ile i jak szybko ubędzie z wagi: przy suplemencie diety takiej obietnicy składać nie wolno, a my nie mielibyśmy jej nawet skąd wziąć.