Czego nazwa Erexol nie oznacza i dokąd prowadzi sam skład
„Erexol” to nazwa handlowa, a nie nazwa substancji ani nazwa leku. Końcówka „-ol” jest typowa dla nazw substancji czynnych, więc powiedzmy to wprost: w tabeli na opakowaniu nie ma składnika o takiej nazwie, nic się tak nie nazywa i nazwa nie opisuje żadnego mechanizmu. Rozwijanie jej w stronę „skoro tak brzmi, to na to działa” byłoby wnioskiem z brzmienia słowa, a nie ze składu, dlatego tego nie robimy.
Zaburzenia erekcji to jednostka chorobowa, którą rozpoznaje lekarz. Ich przyczyna bywa naczyniowa, hormonalna, metaboliczna albo polekowa, a każda z nich prowadzi do innego postępowania — pierwszym krokiem jest więc diagnostyka, nie suplement. Erexol jest suplementem diety: uzupełnia codzienną dietę, nie leczy zaburzeń erekcji, nie zastępuje leków przepisanych przez lekarza i nie działa tak jak one. Nie znajdziesz tu żadnego czasu działania, żadnego procentu skuteczności ani porównania z preparatami wydawanymi na receptę — suplementowi diety nie wolno takich rzeczy obiecywać i nie ma ku nim podstawy.
Sam skład prowadzi zresztą gdzie indziej, niż sugeruje nazwa. Trzy z pięciu wyciągów — serenoa, wierzbownica drobnokwiatowa i korzeń pokrzywy — to surowce, które zielarstwo od dawna łączy z gruczołem krokowym i dolnymi drogami moczowymi, i do tego właśnie odwołuje się producent w swoim opisie na ściance. Czwarty i piąty to maca i żeń-szeń. Żaden z tej piątki nie ma dopuszczonego oświadczenia zdrowotnego w Unii Europejskiej: wnioski dla surowców roślinnych są od lat zawieszone, więc rejestr nie rozstrzygnął ich ani na tak, ani na nie. Dlatego wymieniamy je z nazwy, z częścią rośliny, ze stosunkiem ekstrakcji i z gramaturą — i na tym kończymy.
Boczna ścianka niesie zestaw angielskich zdań, w których producent przypisuje działanie kolejnym składnikom, między innymi „Saw Palmetto contributes to normal reproductive function” i „Ginseng helps to maintain good sexual relations”. Kupujący widzi je na zdjęciu opakowania, więc cytujemy je raz, jako sformułowania producenta — i nie powtarzamy ich jako własnych, bo dla roślin nie ma dopuszczonych oświadczeń i te zdania nie mają statusu, który by na to pozwalał. Inaczej wygląda sprawa z trzema zdaniami z tej samej ścianki, które dotyczą niacyny, cynku i selenu: te odpowiadają wpisom w rejestrze, a producent podaje przy nich ilości, więc z nich korzystamy.
Front kartonika niesie trzy linie, które przepisujemy: „EREXOL”, „FOOD SUPPLEMENT” i „1 capsule per day”. Czwarta to hasło reklamowe z gatunku tych, które w tej kategorii obiecują sprawność seksualną. Hasło istnieje i widać je na pakszocie, ale ani go nie tłumaczymy, ani nie powtarzamy: napis z frontu opakowania nie staje się informacją o produkcie przez to, że został wydrukowany.